Ten dzień zaczął się całkiem ładnie, wiosna co prawda tego roku jest dość chłodna, ale w ten piątek słońce nawet zaczęło nieco przygrzewać. Od Izy i Marcina od paru dni nie miałem żadnych wieści, więc tak liczyłem, że może bliżej pełni coś ruszy… Koniec końców z żoną i synem wybraliśmy się na małą wycieczkę. W pewnym momencie tak już z przyzwyczajenia wyjąłem telefon z kieszeni, a tutaj wiadomość od Marcina: „Hej. Coś się zaczyna, więc szykuj sprzęt…” Zaraz, zaraz, Iza zaczyna rodzić, a ja jestem poza domem! Cóż było robić – rodzina do auta i wracamy! Dobrze, że drogi mieliśmy tylko około godziny.
Co było dalej? Zobaczcie sami!